Chronologia konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Wenezuelą wskazuje na długoterminową strategię skoncentrowaną na zabezpieczeniu dostaw ciężkiej ropy naftowej dla amerykańskich rafinerii na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Rafinerie te są skonfigurowane do przetwarzania ciężkich gatunków ropy o wysokiej zawartości siarki i korzystają z możliwości Wenezueli w zakresie dostaw ropy w krótkich terminach. Taka zmiana zmniejszyłaby zależność USA od oleju opałowego o wysokiej zawartości siarki z Bliskiego Wschodu. Oczekuje się, że wenezuelski eksport ropy będzie stopniowo odbudowywał się w kierunku Stanów Zjednoczonych, Europy i Indii, stawiając Chiny w niekorzystnej sytuacji, podczas gdy sojusz OPEC+ pozostaje w defensywie.
Rafinerie na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej w USA przetwarzają około 1,45 miliona baryłek importowanej ropy dziennie, przy całkowitej średniej przepustowości wynoszącej około 9 milionów baryłek dziennie. Przy prognozowanym wzroście od 400 000 do 500 000 baryłek ropy wenezuelskiej dziennie, zwłaszcza ropy Merey, prawie 5% surowca West Texas Intermediate mogłoby zostać zastąpione wenezuelską ropą Merey. Modele programowania liniowego firmy AVEVA zastosowano w kilku rafineriach na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej wyposażonych w instalacje koksowania, fluidalnego krakingu katalitycznego i hydrokrakingu w celu oszacowania zmian w wydajności produktów i stopnia wykorzystania jednostek przeróbczych ropy ciężkiej. Wyniki wskazują na średni wzrost produkcji oleju napędowego o 2%, spowodowany głównie wyższym wykorzystaniem ropy na dole baryłki, wraz ze wzrostem wydajności jednostek przeróbczych ropy ciężkiej o około 2% do 3%.
W dłuższej perspektywie, wraz z przekroczeniem przez wenezuelską produkcję ropy naftowej 900 000 baryłek dziennie w 2025 roku oraz napływem kapitału z USA i związanym z tym popytem, Rystad Energy przewiduje, że wenezuelski sektor rafineryjny, którego nominalna zdolność produkcyjna wynosi 1,2 miliona baryłek dziennie, zacznie podnosić wskaźniki wykorzystania mocy w ciągu 18–24 miesięcy. Obecne wskaźniki są ograniczone przez powtarzające się przerwy w dostawie prądu, nieplanowane przestoje i niedostateczną konserwację. Szacujemy, że efektywny wskaźnik wykorzystania mocy na poziomie około 60% może zostać osiągnięty do połowy przyszłego roku.
Chiny pozostają największym przegranym w tej zmieniającej się strukturze. Utrata dostępu do wenezuelskiej ropy naftowej po znacznych obniżkach cen podważa ekonomikę niezależnych rafinerii typu „teapot” i naraża na ryzyko kredyty zabezpieczone ropą naftową o wartości prawie 12 miliardów dolarów. Chociaż część oleju opałowego o wysokiej zawartości siarki i ciężkich rop z Bliskiego Wschodu może zostać przekierowana do Azji, chińskie rafinerie staną w obliczu wyższych kosztów surowców, dłuższych odległości transportu i większego ryzyka geopolitycznego w porównaniu z wenezuelską ropą, którą wcześniej importowały. Z kolei Indie wyłaniają się jako strukturalny zwycięzca, biorąc pod uwagę ich złożone rafinerie przystosowane do przetwarzania ciężkich rop o wysokiej zawartości siarki oraz nową szansę na absorpcję wenezuelskiej ropy w miarę łagodzenia sankcji.
Ropa naftowa z Wenezueli stanowi około 500 000 baryłek dziennie z całkowitej przepustowości chińskich rafinerii, wynoszącej około 15 milionów baryłek dziennie, od około 2019 roku, kiedy to nasilił się sprzeciw USA wobec wenezuelskiego sektora energetycznego. Chińskie rafinerie przetwarzające ciężkie ropę naftową to zazwyczaj zintegrowane zakłady z zaawansowanymi instalacjami do produkcji na najniższym poziomie (bottom-of-the-barrel). W rezultacie, utrata wenezuelskiej ciężkiej ropy naftowej prawdopodobnie nie będzie miała istotnego wpływu na ogólną wydajność produktów w Chinach, biorąc pod uwagę całkowitą przepustowość wynoszącą około 15 milionów baryłek dziennie. Chociaż niektóre rafinerie, które polegały na tej ropie naftowej, będą musiały dostosować swoje oferty, nie oczekuje się, aby zmiany te miały istotny wpływ na łączną wydajność produktów w Chinach.
Spready na rynku miedzi w Londynie gwałtownie spadły po wtorkowym wzroście, gdyż analitycy stwierdzili, że nowe dostawy metalu mogą wkrótce trafić do magazynów giełdowych, co złagodzi ograniczenia podaży.
Kontrakty wygasające jutro zamknęły się z premią 2 dolarów za tonę w stosunku do tych wygasających dzień później, po tym jak uważnie obserwowany dzienny spread na krótko wzrósł we wtorek do nietypowo dużej premii 100 dolarów za tonę i utrzymywał się na podwyższonym poziomie przez większość środowego poranka.
Premie na kontraktach terminowych – znane jako backwardacja – sygnalizują, że popyt na metal w systemie magazynowym London Metal Exchange przewyższa dostępną podaż. Jednakże spadek tzw. spreadu tom/next i pojawienie się rabatów w dalszej części krzywej sugerują, że napięcie może być krótkotrwałe.
Backwardacja może przynieść duże straty traderom przesuwającym krótkie pozycje do przodu, jednocześnie tworząc zachęty do dostarczania metalu do sieci magazynów LME. Dane giełdowe pokazują, że znaczne zapasy w prywatnych rękach można stosunkowo łatwo przenieść do magazynów w Azji, Stanach Zjednoczonych i Europie.
Analitycy twierdzą, że zmniejszanie się spreadów wskazuje na materializację takich przepływów. Zapasy miedzi śledzone przez London Metal Exchange wzrosły w środę o 3,8% do 112 575 ton, co oznacza szósty z rzędu dzienny wzrost.
Al Munro, szef strategii metali nieszlachetnych w Marex, powiedział telefonicznie: „Widzieliśmy już pewne dostawy i w rzeczywistości prawdopodobnie więcej zapasów zostanie dostarczonych, aby skorzystać z backwardacji”. Dodał: „Niektórzy uważają, że przenoszenie zapasów między giełdami jest proste, ale może być uciążliwe, a inwestorzy grający na spadki czasami napotykają opóźnienia w dostawie metalu w zamian za swoje pozycje”.
Zakłócenia na spreadach LME miały niewielki wpływ na ceny miedzi. Trzymiesięczny kontrakt referencyjny wzrósł w środę o 1,6%, zbliżając się do 13 000 dolarów za tonę, ponieważ globalne rynki akcji ustabilizowały się po wtorkowej wyprzedaży. Jednocześnie Goldman Sachs poinformował, że spodziewa się kontynuacji napływu miedzi do Stanów Zjednoczonych – kluczowego czynnika napędzającego ostatni wzrost cen.
Ten metal przemysłowy odnotował serię rekordowych cen od końca ubiegłego roku, w związku z zakłóceniami w dostawach z kopalń i rosnącymi dostawami do Stanów Zjednoczonych przed potencjalnymi cłami, co ograniczyło dostępność w innych krajach. Inwestorzy dostrzegają również gwałtowny wzrost popytu w związku z dynamicznym rozwojem sektora sztucznej inteligencji.
Wpływa do Stanów Zjednoczonych
Rzadka okazja handlowa – transport rekordowych wolumenów miedzi do Stanów Zjednoczonych – napędzała wzrosty cen w tym kraju. Chociaż ostatni wzrost na LME spowodował dyskontowanie pobliskich kontraktów na amerykańskie kontrakty, Goldman Sachs spodziewa się utrzymania napływu, ponieważ możliwości arbitrażu pozostają otwarte w dalszej części krzywej.
„Naszym obecnym poglądem jest, że gromadzenie zapasów będzie kontynuowane, nawet przy dzisiejszych różnicach cen pomiędzy COMEX i LME” – powiedział analityk Eoin Dinsmore podczas briefingu w środę.
Goldman Sachs prognozuje, że zapasy miedzi w USA wzrosną w tym roku o około 600 000 ton, w tym o 200 000 ton w pierwszym kwartale. Oczekuje się, że tempo wzrostu spadnie w drugim i trzecim kwartale, a następnie ponownie przyspieszy pod koniec roku.
Inne metale przemysłowe również zyskały na wartości wraz ze złotem – które osiągnęło nowy rekord – w obliczu kryzysu na Grenlandii i zawirowań na japońskim rynku obligacji rządowych, co zwiększyło popyt na bezpieczne aktywa. Gwałtowne napływy inwestycyjne do kilku metali przyczyniły się do wzrostów w ostatnich tygodniach, a tzw. „transakcje deprecjacyjne”, w ramach których inwestorzy odchodzą od tradycyjnych aktywów finansowych, zapewniły dalsze wsparcie.
Miedź podrożała ostatnio o 1,3% do 12 920 dolarów za tonę na London Metal Exchange o godzinie 13:57 czasu lokalnego. Cena aluminium wzrosła o 0,6% do 3126 dolarów za tonę, a cena cyny wzrosła aż o 6,9% do 52 810 dolarów za tonę.
W środę cena bitcoina spadła poniżej kluczowych poziomów w związku z nasileniem się obaw geopolitycznych wynikających ze sporu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Grenlandią. Rosnące obawy o perspektywy fiskalne Japonii osłabiły apetyt inwestorów na aktywa wysokiego ryzyka.
Wartość największej na świecie kryptowaluty spadła o 1,2% do 89 801,1 USD o godz. 01:10 czasu wschodniego USA (06:10 GMT), utrzymując się w pobliżu najniższych poziomów w tym roku.
Bitcoin rozpoczął rok 2026 niemrawo, nie utrzymując żadnych znaczących zysków w obliczu globalnego spadku apetytu na ryzyko. Dynamikę osłabiło również opóźnienie w uchwaleniu ważnego amerykańskiego projektu ustawy regulującej sektor kryptowalut.
Pozostałe kryptowaluty odnotowały spadek, podążając za stratami Bitcoina podczas środowej sesji.
Bitcoin pod presją napięć na Grenlandii i ryzyka fiskalnego
Słabość Bitcoina i szerszego rynku kryptowalut wynikała przede wszystkim z rosnących obaw dotyczących żądań prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczących Grenlandii.
Trump zagroził nałożeniem ceł na osiem krajów europejskich do czasu osiągnięcia porozumienia. Dodał również, że nie wyklucza użycia siły militarnej w celu przejęcia kontroli nad terytorium Danii.
Trump ma wziąć udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w środę, gdzie – jak zapowiedział – będzie rozmawiał z „różnymi stronami” na temat Grenlandii.
Jednocześnie rosnące obawy o niestabilność fiskalną gospodarek rozwiniętych wpłynęły na nastroje związane z ryzykiem. Globalne rentowności obligacji wzrosły w tym tygodniu, a liderem tego ruchu była Japonia, gdzie inwestorzy są coraz bardziej zaniepokojeni obciążeniem długiem publicznym tego kraju – największym wśród gospodarek rozwiniętych.
Obawy o sytuację fiskalną Japonii nasiliły się po tym, jak premier Sanae Takaichi zaapelowała o przedterminowe wybory na początku lutego. Inwestorzy zastanawiali się, jak Tokio sfinansuje plany Takaichiego, które obejmują duże pakiety stymulacyjne i dalsze obniżki podatków.
Obawy geopolityczne i fiskalne wywołały powszechną niechęć do podejmowania ryzyka na rynkach, co odciągnęło inwestorów od aktywów spekulacyjnych, takich jak kryptowaluty, w stronę bezpiecznych przystani, w szczególności złota, które w tym tygodniu odnotowało serię nowych rekordowych cen.
Strategia kupuje Bitcoiny o wartości 2,1 miliarda dolarów
Ceny bitcoinów nie zyskały większego wsparcia po ogłoszeniu Strategy Inc (Nasdaq: MSTR), największego instytucjonalnego posiadacza bitcoinów, który ujawnił zakup około 22 305 bitcoinów pomiędzy 12 a 19 stycznia za łączną kwotę 2,13 miliarda dolarów.
Po zakupie łączna liczba Bitcoinów w posiadaniu Strategy wzrosła do 709 715 monet, co umocniło jej pozycję największego korporacyjnego posiadacza Bitcoinów na świecie.
Jednak po ogłoszeniu wartość akcji spółki spadła o 7%, a sam Bitcoin nie odniósł natychmiastowych korzyści.
Inwestorzy w dużej mierze stracili zaufanie do strategii spółki opartej na bitcoinie w ciągu ostatniego roku, na skutek przedłużającej się słabości rynków kryptowalut, która spowodowała znaczne straty papierowe.
Na początku stycznia firma Strategy poinformowała o niezrealizowanej stracie w wysokości 17,44 miliardów dolarów na swoich aktywach cyfrowych w czwartym kwartale, co wzbudziło dalsze obawy inwestorów co do długoterminowej rentowności jej agresywnej strategii pozyskiwania bitcoinów, finansowanej w dużej mierze za pomocą długu i emisji akcji.
Akcje Strategy spadły o prawie 50% w 2025 roku.
Dzisiejsze ceny kryptowalut: altcoiny podążają za Bitcoinem w dół
Inne kryptowaluty odnotowały znaczne spadki. Ethereum, druga co do wielkości kryptowaluta na świecie, spadło o 4,8% do 2984,21 dolarów, najniższego poziomu od końca grudnia.
XRP i BNB spadły odpowiednio o 1,5% i 3,8%, podczas gdy Solana i Cardano straciły około 2%.
Ceny ropy spadły w środę, gdyż inwestorzy spodziewali się wzrostu zapasów tego surowca w USA, a także tymczasowego wstrzymania produkcji na dwóch głównych polach naftowych w Kazachstanie i odnowionych napięć geopolitycznych związanych z groźbami wprowadzenia przez USA taryf celnych w związku z dążeniem USA do przejęcia kontroli nad Grenlandią.
Kontrakty terminowe na ropę Brent spadły o 12 centów, czyli 0,2%, do 64,80 USD za baryłkę do godziny 11:25 GMT. Cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate spadła o 11 centów, czyli również o 0,2%, do 60,25 USD za baryłkę.
Oba indeksy wzrosły o około 1,5% w poprzedniej sesji, po tym jak Kazachstan, członek sojuszu OPEC+, wstrzymał w niedzielę produkcję na polach naftowych Tengiz i Korolew z powodu problemów z systemami dystrybucji energii. Silne dane gospodarcze z Chin również wsparły ceny.
Trzy źródła branżowe poinformowały agencję Reuters, że wydobycie ropy naftowej z dwóch kazachskich złóż może pozostać wstrzymane przez kolejne siedem do dziesięciu dni.
Tony Sycamore, analityk rynku w IG, powiedział w środę, że wstrzymanie produkcji na złożu Tengiz – jednym z największych na świecie – oraz na złożu Korolew, ma charakter tymczasowy. Dodał, że presja spadkowa wynikająca z oczekiwań na wyższe zapasy ropy naftowej w USA, w połączeniu z napięciami geopolitycznymi, prawdopodobnie utrzyma się.
Prezydent USA Donald Trump powiedział we wtorek, że nie zamierza „odstąpić” od swojego celu, jakim jest przejęcie kontroli nad Grenlandią. W zeszłym tygodniu obiecał nałożyć rosnące cła na europejskich sojuszników, dopóki Stany Zjednoczone nie uzyskają zgody na zakup tej arktycznej wyspy.
Analityk UBS, Giovanni Staunovo, powiedział, że rosnące napięcia geopolityczne zwiększają presję na rynki ropy naftowej, gdyż cła mogą spowolnić wzrost gospodarczy i nasilić powszechną awersję do ryzyka.
Wstępne badanie Reutersa przeprowadzone we wtorek wykazało, że zapasy amerykańskiej ropy naftowej i benzyny prawdopodobnie wzrosły w zeszłym tygodniu, podczas gdy zapasy destylatów najprawdopodobniej spadły.
Sześciu analityków ankietowanych przez agencję Reuters oszacowało, że zapasy ropy naftowej wzrosły średnio o 1,7 miliona baryłek w tygodniu kończącym się 16 stycznia.
Tygodniowe dane o zapasach z Amerykańskiego Instytutu Naftowego (API) zostaną opublikowane w środę o godzinie 16:30 czasu wschodniego USA (21:30 GMT), natomiast dane z Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA), jednostki statystycznej Departamentu Energii, zostaną opublikowane w czwartek o godzinie 12:00 czasu wschodniego (17:00 GMT). Publikacje są opóźnione o jeden dzień z powodu święta federalnego w USA przypadającego w poniedziałek.
Mimo że taki wzrost zapasów zazwyczaj negatywnie wpływa na ceny ropy, Gregory Brew, starszy analityk w Eurasia Group, stwierdził, że ryzyko ponownej eskalacji napięć między Stanami Zjednoczonymi a Iranem może zapewnić pewne wsparcie cen.
Trump groził już wcześniej Iranowi atakiem za brutalne stłumienie antyrządowych protestów na początku tego miesiąca.